|
Witam serdecznie wszystkich sympatyków i odwiedzających woszkowską stronę. Po dłuższej przerwie spróbuję sklecić kilka słów nawiązujących do turnusu IX. Przepraszam wszystkich, że nie udało mi się wstawić żadnego komentarza do turnusu VIII oraz z powodzeniem zakończyć turnus VII. Deficyt czasowy jest tak wielki, że trudno cofnąć się choćby na krok wstecz, dlatego też skupię się na obecnym turnusie, który już przecież przekroczył półmetek. Jak do tej pory nadzwyczajnych wydarzeń nie zanotowano, co nie znaczy, że zbijamy tutaj bąki. Poza normalnymi turystykami ( pięciogodzinnymi) zaliczyliśmy już po raz pierwszy w historii WOSzK Zakopane wejście na Salatyński Wierch leżący w głównej Grani Słowackich Tatr Zachodnich. Wyrypę poprowadził Mirek Lingo i chociaż pogoda była nie rewelacyjna to jednak wrażenia lotników pozostały do dzisiaj, zwłaszcza tych, którzy o mało nie zastawili tam swoich płuc. Jednakże natura odpłaciła możliwością oglądania tak rzadkiego zjawiska jak widmo brokera. „Nazwa BROKEN albo "widmo brokena (brokenu)", zjawisko świetlne (fotometeor) rzadko występujące w atmosferze ziemskiej. Pochodzi od szczytu Brocken (1142 mnpm) w górach Harz w Niemczech. Tam po raz pierwszy widziano to zjawisko w 1780 roku. Powstaje w górach, przy niskim położeniu Słońca nad horyzontem. Broken to cień człowieka lub czegoś innego widziany najczęściej na chmurze, gdy jest ona zwykle poniżej obserwatora. Interesujące, że zawsze na fotografiach pojawia się aureola, co przydaje mistycyzmu temu ciekawemu zjawisku „ . Co się działo po powrocie i na drugi dzień lepiej nie mówić. Ja i Mirek omijaliśmy pilotów szerokim łukiem, ale myślę, że właśnie dzięki takim doświadczeniom wejście na Salatyn pozostanie na długo w pamięci. Koleją wyryję poprowadził Wiesiek Kalityński częścią szlaku zwanego Orla Perć. Myślę, że starzy wyjadacze wiedzą co to znaczy. Poprzez 5 Stawów, Kozią Przełęcz, Mały Kozi Wierch, Zawrat, Świnicę, Kasprowy Wierch zeszli do Kuźnic. Jakby tego było mało co niektórzy nie mogący wysiedzieć na miejscu również w weekendy zaliczają najwyższe wierzchołki z Rysami włącznie – a paru takich napaleńców jest. Kolejna długa wyprawa po słowackiej stronie miała miejsce w Dolinie Staroleśnej i Małej Zimnej Wody. Piloci pod wodza Wieśka Kalityńskiego i Andrzeja Czarniaka odwiedzili Zbójnicką Chatę oraz Chatę Teryego. Nie obeszło się oczywiście bez zajęć na wodzie. Co niektórzy mogli zasmakować żeglarstwa Omegą po Jeziorze Czorsztyńskim a większość sprawdzała swoje umiejętności związane z pływaniem kajakami po jeziorze. Część uczestników odbyła spływ pontonowy Przełomem Dunajca podziwiając przy okazji piękno przyrody w tym uroczym miejscu. Poza tym szarość dnia – basen, sala, siłownia, ściana wspinaczkowa, komora niskich ciśnień no i oczywiście rowery. Ratownicy pokładowi pod wodzą Mirka realizują swoje zajęcia programowe z ratownictwa lotniczego, a więc linki, płanie ,uprzęże, zjazdy i podchodzenia oraz ” szlafencugi „. Łatwego życia nie mają też piloci odrzutowi, którym z kolei pobyt na WOSzKu upływa na realizacji specjalistycznego programu, którego celem jest nauka lub poprawienie umiejętności przystosowania organizmu do zwiększonych przeciążeń. Zajęcia z tą grupą prowadzi Andrzej Błaszczak. Jak więc widać praca wre i każdy z instruktorów ma co robić.
Czesiek STUDENCKI
|